Szymon Kołecki o KSW: „Nie będę walczył za 300 tys.” Poszło o gaże

Szymon Kołecki

Szymon Kołecki zabrał głos na temat tego, dlaczego nie doszło do porozumienia z KSW. W jego ocenie, skoro największe nazwiska potrafią inkasować ogromne wypłaty, to on nie zamierza schodzić na poziom stawek, które — jak sugeruje — są nieadekwatne do rangi i zainteresowania jego walkami.

„Jak on komuś dał 4 miliony, no to ja nie będę walczył za 300 tysięcy. Są chłopacy, którzy walczą za kilkadziesiąt tysięcy. I jak oni teraz mają na to patrzeć? Komu oni dali 4 miliony?” — powiedział zawodnik w rozmowie dla W cieniu sportu.

Kołecki podkreślił też, że według niego lista osób, które realnie mogłyby otrzymywać tak wysokie wynagrodzenie, jest bardzo krótka. Wskazał przy tym kilka nazwisk, sugerując, że mówimy wyłącznie o największych „magnesach” sprzedażowych: Mamed Khalidov, Eddie Hall oraz Mariusz Pudzianowski.

Wypowiedź Kołeckiego dolała oliwy do ognia w dyskusji o finansach w MMA: z jednej strony rekordowe gaże dla gwiazd, z drugiej — duże dysproporcje w wypłatach zawodników z tej samej organizacji. Na ten moment wygląda na to, że temat powrotu Kołeckiego do KSW pozostaje otwarty, ale warunek jest jasny: muszą się zgadzać pieniądze.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.