Maciej Kawulski w rozmowie na antenie ESKA ROCK wrócił do czasu pandemii i zdradził, jak COVID-19 wpłynął na funkcjonowanie KSW. Współwłaściciel organizacji podkreślił, że federacja szybko dostosowała się do nowych realiów.
– Szybko zmieniliśmy front. Weszliśmy w małe gale transmitowane w PPV i na koniec dnia podwoiliśmy przychody jako firma. Dla nas COVID stał się momentem, który paradoksalnie, nas wzmocnił – przyznał.
Maciej Kawulski nawiązał również do emocjonalnych „górek i dołków”, które towarzyszyły prowadzeniu KSW. Jak mówił, bywały chwile dumy, ale zdarzały się też momenty, gdy wolał nie afiszować się z logo federacji.
– Były momenty, w których byłem dumny, że tworzę KSW, a następnego dnia wstydziłem się założyć koszulkę KSW i wyjść na ulicę – powiedział, dodając, że po wyjściu z kryzysu odzyskuje się pewność siebie i przestaje bać się ryzyka.
Na koniec podsumował to wprost: bez podejmowania ryzyka nie ma wielkich gal – i nie ma KSW.

Nazywa się Marcin i jestem redaktorem naczelnym portalu mma.info.pl. Na co dzień zajmuje się copywritingiem, optymalizacją stron internetowych i SEO. Jestem także maniakiem sportów – w tym mma i piłki nożnej. Jeśli masz pytania, zapraszam do kontaktu ze mną! 🙂



