Marcin Najman to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom sportów walki. Choć w klatce i ringu jego bilans bywa przedmiotem żartów, to sam „El Testosteron” nie ukrywa, że w życiu poza areną również miał okazję do konfrontacji. W najnowszym nagraniu na swoim kanale opowiedział o kilku pamiętnych sytuacjach z przeszłości – w tym o starciach, które miały miejsce na ulicy.
„Nie poległem na ulicy, nie zdarzyło mi się to” – podkreśla Najman. Jak wspomina, jego pierwsza poważna bójka odbyła się w sytuacji, gdy musiał zmierzyć się z trzema przeciwnikami jednocześnie. – „Miałem potyczki z kilkoma na raz, pierwszą miałem jeden na trzech i wygrałem” – mówi z dumą.
Jednak najbardziej zaskakującą historią jest ta, w której przyszło mu stanąć oko w oko z… napastnikiem uzbrojonym w siekierę. „Kiedyś na mnie nawet chłop z siekierą wyskoczył. To jest niesamowite, jakie to były czasy” – relacjonuje.
Cała sytuacja miała miejsce w Częstochowie, w okolicach rynku. „Moja żona siedziała obok w samochodzie. Kiedy wyciągnął siekierę, trzeba było szybko reagować. Całe szczęście było to w takim ogródku, gdzie były również krzesła. No i to krzesło spowodowało, że byłem w stanie się obronić” – dodaje Najman.
Choć jego sportowa kariera wciąż wzbudza mieszane emocje, to historie z życia prywatnego pokazują, że popularny zawodnik z Częstochowy nie boi się żadnych wyzwań – niezależnie od miejsca i okoliczności. Jak sam podkreśla, doświadczenia z przeszłości nauczyły go szybkiej reakcji i zachowania zimnej krwi nawet w najbardziej nietypowych sytuacjach.
Wygląda na to, że niezależnie od opinii kibiców, Marcin Najman wciąż potrafi zaskoczyć. Tym razem nie wynikiem walki, ale opowieścią, która brzmi jak scena z sensacyjnego filmu.

Nazywa się Marcin i jestem redaktorem naczelnym portalu mma.info.pl. Na co dzień zajmuje się copywritingiem, optymalizacją stron internetowych i SEO. Jestem także maniakiem sportów – w tym mma i piłki nożnej. Jeśli masz pytania, zapraszam do kontaktu ze mną! 🙂