Martin Lewandowski w programie „W Cieniu Sportu” przyznał, że na ten moment nie zamierza wycofywać się z KSW, choć w dłuższej perspektywie dopuszcza sprzedaż swoich udziałów. Współwłaściciel federacji podkreślił, że chciałby „wypchnąć” KSW jako swoje dzieło do etapu, w którym organizacja będzie mogła funkcjonować bez jego stałego zaangażowania, ale dziś – jak zaznaczył – nie jest to realne.
Kluczowym powodem, dla którego Lewandowski nie chce teraz odpuścić sterów, mają być zagrożenia wokół całego środowiska MMA i rosnący wpływ freak fightów. Nazwał je „patologicznym ruchem” i wskazał, że największym ryzykiem jest zmiana społecznego postrzegania sportu: MMA zaczęło być kojarzone z patologią, a sama popularność coraz częściej ma wynikać nie z poziomu sportowego, tylko z „rozrywkowej” otoczki i zasięgów w social mediach. Jego zdaniem to spłyca dyscyplinę i uderza w to, co KSW budowało przez lata.
Lewandowski zaznaczył również, że po dwóch dekadach ciężkiej pracy nie chce popełnić – jak to ujął – „najgorszego błędu”, czyli oddać wszystko w momencie, gdy rynek jest niestabilny i pełen zamieszania. Jednocześnie otwarcie przyznał, że mentalnie przygotowuje się na scenariusz, w którym w przyszłości może powiedzieć KSW „sayonara”. Wprost wymienił też możliwe powody: wypalenie, przekonanie, że inni mogą robić to lepiej, oraz poczucie, że jako promotor nie wnosi już nic nowego.
Wypowiedź szefa KSW pokazuje więc dwa równoległe wątki: determinację, by jeszcze „dociągnąć” projekt do bezpiecznego etapu, oraz gotowość do rozważenia sprzedaży udziałów, jeśli uzna, że dalsze prowadzenie federacji nie jest już kwestią chęci, a jedynie obowiązku.

Nazywa się Marcin i jestem redaktorem naczelnym portalu mma.info.pl. Na co dzień zajmuje się copywritingiem, optymalizacją stron internetowych i SEO. Jestem także maniakiem sportów – w tym mma i piłki nożnej. Jeśli masz pytania, zapraszam do kontaktu ze mną! 🙂



